Podoba mi się formuła tegorocznej edycji festiwalu w Jarocinie. Nazwałbym to próbą nabrania kształtów wyróżniających. Czy to trafna droga – czas pokaże. Ale zapowiedzi dobrze rokują.
To będzie „miejskie święto muzyki”. Kilka scen, do tego tym razem w centrum miasta, a w sąsiedztwie Muzeum Regionalne, Galeria Skarbczyk i – przede wszystkim – Spichlerz Polskiego Rocka, którego oferta była tym, co chyba tak naprawdę w ostatnich latach wyróżniało Jarocin Festiwal (takie wrażenie wywiozłem stamtąd w 2015 roku – rok później na festiwalu nie byłem). Jednym z plusów przeniesienia festiwalu do przestrzeni miejskiej jest więc to, że do Spichlerza nie trzeba będzie już drałować z Maratońskiej. Kolejnym – fakt, że (jeżeli dobrze zapamiętałem), w miejscach ulokowania scen nie ma przestrzeni na scenę dotychczasowej wielkości, więc będzie bardziej kameralnie, co mi bardzo odpowiada.
To zmiany organizacyjne. A artyści? Szczegóły na stronie jarocinfestiwal.pl (wspomnę tylko o tym, że w tym roku zagrają między innymi – personalnie związani z Mogilnem – Lilly Hates Roses). A także w najnowszym numerze Teraz Rocka. To z tego miesięcznika dowiedziałem się o koncertach poświęconych Niemenowi. Grzesiek Kszczotek (Jarocin Festiwal 2017. Jeszcze lepszy, Teraz Rock, 2017, nr 4, strona 12): Ostatni dzień Festiwalu będzie poświęcony Czesławowi Niemenowi. Wiraszko [lider zespołu Muchy, dyrektor festiwalu – przyp. RB]: „W 1987 roku Niemen dał w Jarocinie koncert w związku z płytą »Terra deflorata«, poza tym 50 lat temu ukazał się »Dziwny jest ten świat«. W Jarocinie zabrzmią dwa specjalne koncerty z muzyką Czesława Niemena, będzie też happening, spektakl teatralny, wykłady, słuchowiska i wystawy. Myślę, że pokażemy Niemena ciekawie pod względem artystycznym”.
Cóż, w tym roku w Jarocinie naprawdę warto być.